O AUSTRII, ARCHITEKTURZE I NIE TYLKO
sobota, 19 czerwca 2010
Juz musze...

musze natychmiast zwichnac sobie kark na freskach Tycjana w Santa Maria della Salute, pod ta szalona kopula, posluchac koncertu Bacha. Pobujac sie po lagunie, zobaczyc na wyspie Tarcello, jeszcze raz, przesliczna Madonne, dziela-Tintoretto. Wypic sloneczny-Aperol, pogryzyjac przepyszne ciceroni w pubie (za normalna cene, a nie dla idiotow turystow)  Przy  moscie  prowadzacym do Ghetto, porozmawiac z mlodym Zydem z GB. Na Giudecca: w chlodnym wnetrzu Swiatyni pomyslec o geniuszu mistrza Palladio; a potem usiasc na bialych, rozgrzanych schodach kosciola i podziwiac to co przede mna i za mna.

Potem lezec na pustej, zlocistej plazy Punta: czytac, ryczac ze smiechu; Umberto Ecco "Mein verücktes Italien"

Nic z tego! Bedzie lalo i bedzie zmno. Pomyslelismy o Garrgano - bedzie jeszcze gorzej!!!

Jedziemy tam gdzie podobno ma nie padac, kierunek morze Tyrenskie. Jutro nocleg w centrum Bolonii. Kolo Bolonii przejezdzalam juz chyba 30 razy, ale nigdy nie zwiedzalam.

4ta co do wielkosci katedra w Europie...pffu

Wrazenia i foty po powrocie.

Usciski

20:36, ola_2000
Link Komentarze (9) »
wtorek, 13 kwietnia 2010
SZOK i SMUTEK

Stalo sie NIESZCZESCIE. Zginal Prezydent naszego Kraju, wielu dowodcow wojskowych, politykow, ojcow, mezow, synow...

W tym Tragicznym Wypadku zamknela sie jakas magiczna klamra, ktora przypomniala bezmyslnemu swiatu, o Tragedii naszego Narodu. Wszak kto w "tym wlasnie swiecie" przeczytal, lub kiedykolwiek przeczyta; Mickiewicza, Slowackiego czy Milosza? 

O naszych tragicznych losach wiemy tylko MY. Siedzimy cichutko i poplakujemy.                        

sobota, 21 listopada 2009
Banka _wstanka

Mowilam, ze to “wspanialy rok”.

Jeszcze mi tylko brakowalo, zeby dac sie zamknac w szklanym pudle pt: Unfallkrankenhaus Linz.

 Otoz zachcialo mi sie jezdzic po mokrym, gorzystym lesie na rowerze gorskim wprawdzie, ale bez kasku. W kasku przeciez jezdza snoby, szpanerzy i dzieciary, a nie sportowcy. Niestety nie wzielam pod uwage opcji fikania koziolkow przez kierownice.  Fiknelam, poturlalam sie, otrzepalam i pojechalam do ambulatorium, zeby opatrzyli moje rany i siniaki. To jednak okazalo sie bardziej skomplikowane niz myslalam; zapakowali mnie do jednej rury, potem do drugiej, fotoshooting u Rentgena, wyssali kilka fiolek krwi i orzekli :

 -pani zostaje u nas.

-heee…? Ja tu tylko po plasterek przyjechalam!

-Prosze sie zastanowic, jezeli nie, musi pani podpisac cyrograf, ze nam pani nie ufa i ma nas gdzies.

 Myslenie w stanie szoku nie jest moja mocna strona, ale przypomnialam sobie jak wygladal dom, ktory moj kolega-lekarz, sam sobie zaprojektowal - bo nie ufal architektowi. 

Postanowilam zatem zostac!

I co robic w szpitalu jak sie tam znalazlo z zaskoczenia? 

- Bawie sie pilotem od lozka – wyglada to jak na glupawej francuskiej komedii, ale zabawa jest przednia.

-wgapiam sie godzinami w TV, wiszacy przed nosem. Poniewaz na codzien dosc wybiorczo korzystam z tego ustrojstwa, wiec jestem absolutnie zaskoczona iloscia kanalow, dennych programow, koszmarnych filmow i seriali. Kto to wszystko oglada? I kiedy?

- laze po magazynach i pomieszczeniach pobocznych, zeby poznac funkcjonowanie zaplecza szpitala.

-po raz drugi czytam “Miasto spadajacych aniolow”. To nie aluzja, ze ja to niby aniol. Ksiazka ostala sie w samochodzie od wakacji. Ja raczej powinnam poczytac cos o “spadajacych idiotkach”.

Moj M wkrotce tez wyladuje w szpitalu, tyle ze na oddziale zamknietym, bo ma obecnie na glowie caly dom i dwie firmy ;)

sobota, 10 października 2009
po - bez tytulu

Wlasciwie nie mam o czym pisac, poza tym, ze pazdziernik zamienil sie z majem na miejsca w kalendarzu. To chyba jedyny pozytywny aspekt tego roku, oprocz tego, ze „Obam” dostal nagrode Nobla (co nawiasem mowiac- w nawiasie - jest czysta histeria). Jestem wprawdzie absolutnym fanem Prezydenta USA, ale ludzie – „bez jaj”. Oprocz tego wszedzie jest zle: u naszych wszystkich najblizszych przyjaciol- jest zle, u sasiadow, na calym swiecie i jak wiecie u nas niestety TEZ!

Kiedy wybieramy sie do kogos, to przed wyjazdem zakladamy Blekitne Helmy lub co najmniej opaski Czerwonego Krzyza. Ustalamy co mozemy powiedziec, a co trzeba przemilczec. Sklejamy to, co sie rozsypalo, analizujemy, afirmujemy, pocieszamy, opieprzamy, staramy sie...

My sami uciekamy od dnia codziennego w prace. W wolnych chwilach czytamy, w domu jest cisza, tylko my z nosami z ksiazkach. Ja zmeczylam juz „dwa Sparksy” (Nicholas Sparks), ktore oczywiscie mnie zemdlily jak przecukrzona lemoniada, ale przynajmniej przy tej prozie nie trzeba myslec.

 

I tym nieoptymistycznym akcentem koncze moj wpis.

Jutro pokaze Wam nowe domki.

17:49, ola_2000
Link Komentarze (8) »
niedziela, 13 września 2009
bez tytulu

Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...

Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...

Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...

Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...

Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.

Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło...

 

Leopold Staff (fragment)

Pamieci naszej kochanej Mamie...

wszyscy ktorych opuscila

 

sobota, 22 sierpnia 2009
DEPRECHAAAA

Moj M mial stany lekowe, tzn. okazalo sie, ze to sie fachowo nazywa: neurosis vegetativa - cholera jasna.! Zwal jak zwal, sprawa jest znana, dolegliwosc ma co trzeci Europejczyk, ktory zasuwac musi. Tacy, ktorzy maja maszynki do krecenia pieniedzy tez to maja, tyle ze to sie wtedy zawoalowanie nazywa: BURN OUT!

Tak_czy_siak M poszedl do doktorki, dostal cud_piguly i zlo przeszlo.

Wczoraj byl na wizycie kontrolnej, bo przeciez lekarze tez musza z czegos zyc.

- no i jak sie pan czuje, Panie M?

- ooo... swietnie! Mam tylko czasem lekkie niepokoje kiedy prowadze samochod przy wiekszych predkosciach.

- a jakie to predkosci?

- nooo... tak powyzej 150km/h

- ale to i tak zabronione!!!

 Zdrowy czy symulant?

Bo mandaty za przekroczenia predkosci wskazuja na to drugie!

sobota, 11 lipca 2009
La donna è mobile

La donna è mobile - wszyscy zamy  brawurowe wykonanie  Caruso, Mario Lanza, Plácido Domingo, Luciano Pavarotti ; slynnej opery Giuseppe Verdi

Ale czy wiecie co znaczy :La donna è mobile?

Zrobilam sondaz wsrod moich znajomych:

- eee...kobieta  w ruchu

- eee.. taka zaradna kobitka

- kobieta tanczaca !

 

piatke_w_koronie dostal ode mnie kolega, ktory autorytatywnie stwierdzil:

-eee...  no lasia jezdzaca samochodem ! c'nie?

Nic takiego Panowie. Bardzo mi przykro.

La donna è mobile - oznacza

KOBIETA ZMIENNA JEST!

I o tym mowa:

Przyjezdza noj M z zakupow:

- bylem w aptece i wzialem cos specialnie dla Ciebie.

- ach tak? ....aleee to jest herbatka na cellulitis

- cellu...co? No dawali to wzialem

- uwazasz, ze mam cellulitis? Nawet moj masazysta powiedzial, ze nie mam!

- heehe , pewnie na Ciebie leci

- i masazystka w Polsce tez tak mowila

- hee.. bo otworzyla wlasnie gabinet i kazdy klient jest na wage zlota, a we Wloszech chinska masazystka mowila czing ja czen czi - to juz nic ne wiadomo

I wlasnie w takich momentach zaluje, ze nie mam czarnego pasa w judo /niestety - i tak nie ta kategoria wagi /, albo nie jestem Mistrzem klasztoru Shaolin Qigong, co to kijem od mietly powali te 187 cm; a potem wbic obcas miedzy zebra (nie mam pod reka) no to... moze chociaz pieczatka Nike na czole? Albo jak Angelina Jolie, z piekarnika wyciagnac M-16, i niech sie chlop za telewizorem chowa, z efektowna eksplozja

...bo co tam telewizor: tu chodzi o HONOR!

- aaale kupilem Ci tez kwiatki !

- o jakie piekne!!!

M-16 schowany do piekarnika i piekny weekend przed nami.

La donna è mobile..... c´nie?

wtorek, 07 lipca 2009
Wyszlam z bloga - zaraz wracam

Przepraszam za "nie_pisanie". Napisze Wam o "tym_zakrecie". Wlasnie wrocilam z dlugiego urlopu. Jeszcze morze szumi w uszach i kolysze sie na weneckiej laguunie, piasek mam w zebach, kilo prania i obowiazki biurowo-projektowe...

Prosze o cierpliwosc i pozdrawiam wakacyjnie

wtorek, 07 października 2008

Bella Italia jeszcze bedzie, ale teraz wracam na krotko na ziemie.

Dzisiaj zadzwonila do mnie moja karta kredytowa tzn. nie mam jeszcze takiej magicznej karty, co dzwoni – zadzwonila Pani z banku z Wiednia:

-  Dzien dobry, Bank YY, czy rozmawiam z Pania "tytul"  X (tak juz jest w A, pisalam o tym TU )taj

-  Dzien dobry, przy aparacie  (???)

 - Czy byla pani w ostatni weekend w Londynie?

-  Eeee… w Londynie? Nie!

- To moze w Nowym Jorku?

- Takze nie!

( zasadniczo wlasciwa odpowiedz powinna brzmiec: ach w ostatni weekend akurat nie, normalnie bywam, he,he)

- pytam poniewaz placono pani karta w londynskim kasynie, w ostatnia sobote o godz. 03.10 nad ranem. Transakcja opiewa na 1000 $ . Niespelna 15 godzin pózniej placono pani karta w Nowym Jorku. Równiez 1000 $ !

Zamiast  gwiazd,  zobaczylam  $$$$$$$$$$$$$$… cala sterte dolarów! I  nie mowcie mi, ze dolar to teraz slaby smiec, bo siedzac na kanapie przy aperolu i ogladajac hamerykanski film, przepuscilam 2000 dolcow! To lekka przesada !

Prawda jest, ze uzywam mojej karty dosc lekkomyslnie. Nie pomyslcie, ze szastam kasa na lewo i prawo. Jestem z natury niecierpliwa i wygodna, wiec w internecie wole placic karta niz czekac az dojdzie przelew na konto sprzedajacego. Place notorycznie za ksiazki, za lekarstwa, za kosmetyki, lub kabelek do kompa za 5 euronow -  zawsze karta. 

Pani mnie uspokoila:

- prosze sie nie martwic, koszty przejmujemy my. Najwyrazniej ktos posiada Pani dane. Pani musi tylko napisac oswiadczenie, ze nie byla Pani w TU i TU i odeslac nam karte. 

Nie wiem, czy bede jeszcze zamawiala te kremy na wieczna mlodosc. Moze lepiej byc madrym i bogatym...tzn. przynajmniej nieokradzionym ;-)

piątek, 26 września 2008
Migawki z wloskich wakacji 2

 ...czyli rozmowki polsko - wloskie

Pani z  Polski  zamawia w barze kawe.

-         Prego Signora?

-         Caffe Cappuccino  prego

Pani dostala lornete czyli:  kawe i cappuccino :-D i wybaluszyla oczy ze zdziwienia.

We Wloszech caffe - to espresso lungo, czyli espresso przedluzone /Zapewniam Was, ze nie jest to lura/ ,takie  podaje sie w calej Europie jako zwykle espresso.

 

Prawdziwe espresso wloskie jest kawa podawana w malych  filizankach nalewana do 1,5 cm, bardzo mocne i szybko dzialajace.

Cappucino – to po prostu cappucino (nazwa pochodzi od zakonu Kapucynow)

Dla wszystkich, ktorzy chca byc ITALIANO VERO, dodam, ze we Wloszech  cappucino  zamawia sie do godziny 12tej. Pozniej wrecz nie wypada...

 
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
O autorze
CURRENT MOON
lunar phases